niedziela, 8 października 2017

Powrót do szkoły z Donkey Kong


 
  Po premierze Famicoma w lipcu 1983 roku sporo dzieciaków w Japonii oszalało na punkcie elektronicznej rozrywki. Teraz, zamiast chodzić do salonów gier, mogli posiadać takowy w domu, poprzez podłączenie konsoli do telewizora. Rodzice zapewne średnio byli z tego faktu zadowoleni, no bo ich pociechy, zamiast się uczyć, wolały siedzieć przed konsolą. Nintendo postanowiło więc złagodzić gniew rodziców. Stworzyło grę edukacyjną, która nauczy dzieci jakże nielubianego przez nich przedmiotu, jakim jest matematyka (brrrr). Żeby zachęcić dzieciaki do zainteresowania się ich nowym produktem, postanowiono wykorzystać znaną i lubianą przez nich postać. A kto mógł nadawać się do niej lepiej niż świecąca triumfy nowa maskotka Nintendo, jaką był Donkey Kong. Nagle okazało się, że potężny goryl nie jest taki głupawy, jakim go opisano we wcześniejszych grach i świetnie radzi sobie z działaniami matematycznymi. Znajomość tego przedmiotu postanawia sprawdzić u swojego syna Donkey Kong Jr.



  Donkey Kong Jr Math podzielony jest na trzy tryby rozgrywki. W pierwszym rywalizujemy z drugim graczem o to, kto wcześniej osiągnie odpowiedni wynik. Wygląda to następująco. Na górze ekranu stoi Donkey Kong wskazujący na tablicy pewną liczbę. Pod nim rozwieszone są liany, na których losowo rozmieszczone są cyfry od 1 do 9. Na samym dole znajdują się wysepki ze znakami dodawania, odejmowania, mnożenia i dzielenia. Po rogach zaś znajduje się dwóch Donkey Kong Juniorów, którymi sterują gracze. Rozgrywka wygląda następująco. Skaczemy od liany do liany, szukając potrzebnej nam cyfry. Następnie schodzimy na wysepkę, by użyć jednego ze znaków matematycznych i znów wskakujemy na liany, szukając liczby, którą chcemy z owym znakiem złączyć i tak aż osiągniemy żądany przez „tatę” wynik. Gra się do pięciu zwycięstw.


   Drugi tryb jest niemal identyczny z pierwszym, z tą różnicą, że zadania, jakie mamy wykonać, są trudniejsze. Liczby, które wyświetla Donkey Kong, są często trzycyfrowe, a do tego ujemne. Sprawy nie ułatwia fakt, że z zebranych numerków nie można stworzyć liczb dwucyfrowych. W obu trybach wyniki możemy osiągnąć na dowolne sposoby. Na przykład, by osiągnąć 36, możemy pomnożyć 6 przez 6, ale możemy też stworzyć ten wynik działaniem 9+9 = 18*2 = 36. Rozgrywka na samym początku potrafi nawet bawić, jednak szybko staje się po prostu nudna. Zbierania cyfr miałem dość już po dwóch grach. W Donkey Kong Jr Math irytuje także dość toporne sterowanie, a zwłaszcza skakanie. Nasza postać skacze dość ociężale jak na małą małpkę. Przez to, często zamiast do wskazanej liany, moja postać spadała do wody między wysepkami. Na szczęście w grze nie ma limitu żyć, więc tracisz jedynie trochę czasu, niemniej bardzo to denerwuje. Szkoda, że nikt nie pomyślał też, by w razie gdy nie masz z kim grać, podmienić drugiego Juniora komputerowym przeciwnikiem. Druga postać wówczas po prostu stoi w miejscu.



  Owszem, trzeci z trybów został stworzony z myślą o pojedynczym graczu, lecz jest on jeszcze nudniejszy niż dwa poprzednie. Ma on za zadanie nauczyć nas liczenia słupkowego. Na początku wybieramy, na jak dużych liczbach chcemy ćwiczyć, a także czy ma być to dodawanie, odejmowanie, mnożenie czy dzielenie. Planszę stanowi rusztowanie, z którego zwisają łańcuchy. W prawym górnym rogu widzimy działanie, a naszym zadaniem jest poruszanie się po łańcuchu do góry lub w dół, tak by ustawić odpowiednią cyfrę. Następnie przeskoczyć na następny i zrobić to samo, aż pojawi się wynik. Tego rodzaju zadań do wykonania mamy dziesięć, a stojący w prawym górnym rogu Donkey Kong wyświetla na tabliczce, ile punktów udało nam się zdobyć. Pasjonujące, nieprawdaż? Bawiąc się w ten tryb, czułem się tak samo, jakbym stał przy tablicy w szkole i nauczycielka kazała mi rozwiązać to zadanie. Sterowanie również tutaj nie spisuje się najlepiej. Bardzo łatwo zejść z łańcucha odrobinę za nisko i już wówczas wybrana przeze mnie cyfra zmienia się na inną, a gra informuje mnie, że podałem błędny wynik, mimo że go znałem! Czyli jest nawet gorzej niż w szkole, bo nie dość, że muszę zmagać się z matematyką, to jeszcze z koszmarnym sterowaniem.
   Grę mogę jedynie pochwalić za oprawę audiowizualną. Ich poziom jest podobny do tego znanego z Donkey Kong Jr. Postacie są dość szczegółowe i posiadają bogatą jak na tamte czasy mimikę twarzy. Plansze to nieznacznie zmodyfikowane wersje z poprzedniej gry i wyglądają nieźle. Muzyka jest sympatyczna i miła dla ucha. Również tutaj usłyszymy motyw znany z Donkey Kong Jr.
Niestety, z całym szacunkiem do Donkey Konga, ale ta gra jest kiepska. Widać, że twórcom zwyczajnie zabrakło pomysłu, jak zrobić ze znanej marki Nintendo grę edukacyjną. Donkey Kong Jr Math to tytuł pozbawiony ciekawego gameplay'u i do tego z potwornym sterowaniem. Uczniowie równie dobrze mogą otworzyć swój zeszyt ćwiczeń do matematyki i rozwiązać parę działań. Frajda z tego podobna. Donkey Kong Jr Math, siadaj dwója!


   

1 komentarz:

  1. "Czyli jest nawet gorzej niż w szkole, bo nie dość, że muszę zmagać się z matematyką, to jeszcze z koszmarnym sterowaniem" - tak wygląda matematyka na studiach ;) tzn. Wynik to nie wszystko, musisz jeszcze dobrze do niego doprowadzić ;)

    OdpowiedzUsuń