niedziela, 16 lipca 2017

Cztery gry, przez które w dzieciństwie nie kładłem się wcześniej spać

    Jest sobotni wieczór, rodzice postanowili wyjść na miasto. Jednak, by nie zostawiać nas samych, poprosili kuzyna, aby zaopiekował się mną i bratem oraz dopilnował, byśmy wcześniej położyli się spać. Gdy jednak ma się w domu Pegasusa, to zadanie okazuje się dużo trudniejsze do realizacji. Choć nie posiadałem wówczas pokaźnej biblioteki gier, to jedna składanka plus jeden cartridge z pojedynczą grą skutecznie odciągnął naszą trójkę od konieczności wczesnego położenia się spać. Poniżej zamieściłem listę "winowajców" wraz z krótkim opisem. Nie są one w żaden sposób posegregowane od najgorszej do najlepszej. Kolejność jest totalnie losowa. Zatem jedziemy!

piątek, 7 lipca 2017

Podróż z przeklętym królem: Dragon Quest VIII: The Journey of the Cursed King PS 2


   Choć moja znajomość Dragon Questów dotychczas ograniczała się tylko do czterech pierwszych gier wydanych na Famicom/NES (na zachodzie zostały wydane pod nazwą Dragon Warrior), to uważam ją za ulubioną serię jRPG. Bardzo podobał mi się humor, sposób opowiadania historii, bohaterowie czy świetne projekty postaci i potworów mistrza Toriyamy (tak, tego od Dragon Balla). Ogólnie cenię sobie mocno staro - szkolne gry fabularne za prostą mechanikę rozgrywki pozbawioną bajerów (co nie znaczy, że nowszych tytułów nie lubię). Toteż, gdy przysiadłem do ósmej części "Smoczego Zadania", byłem pewien obaw. W końcu pominąłem aż dwie generacje. Części V - VI ukazały się na Super Nintendo, zaś VII na PSX. Zastanawiałem się, czy to dalej będzie ten dobry DQ, jaki zachwycił mnie na NESie?