niedziela, 25 grudnia 2016

[Let's Play] Jam Popeye marynarz jest!!!

 






        Popeye to jedna z moich ulubionych kreskówek. Miałem taki okres w podstawówce, że chciałem szybko po lekcjach wrócić do domu, byleby obejrzeć kolejne przygody kochającego szpinak marynarza na, jeszcze nie polskim, Cartoon Network. Śledzenie jego perypetii bawiło mnie przez długie lata dzieciństwa. Śmiem twierdzić, że obejrzałem większość z olbrzymiej ilości odcinków tej kreskówki, a część z nich po kilka bądź kilkanaście razy. Oj, ciężko było zaprząc mnie do odrabiania lekcji, póki nie skończyło się półgodzinne show z marynarzem na Cartoon Network.
         Pewnego razu, gdy nie było z kim mnie zostawić w domu, mama zabrała mnie na świetlicę do szkoły, w której pracowała. Zostawiła mnie na niej, gdzie miałem zaczekać, aż skończy lekcje. Ku mojej radości owo miejsce wyposażone było w Pegasusa i kartridż ze składanką bodajże 168 in 1 lub coś takiego. Zaskoczyło mnie to, że jedną z gier, jakie się na niej znajdowały, był właśnie Popeye! Nie zastanawiając się długo, odpaliłem właśnie ten tytuł. Byłem pod wrażeniem. W końcu mogłem wcielić się sam w swoją ulubioną postać z kreskówek. Mimo że gra nie była zbyt rozbudowana (wszak powstała w 1982 roku), bawiłem się przy niej świetnie i pamiętam, że gdy mama przyszła mnie odebrać, nie chciało mi się iść do domu. Później pragnąłem nabyć swój własny egzemplarz, jednak jakoś nigdzie nie udało mi się go znaleźć. Minęło około 20 lat, gdy przeglądając aukcję gier na Famicoma na Allegro, natrafiłem na kartridż z tym tytułem. Nabyłem go bez namysłu. Krótko po zakupie i ograniu Popeye postanowiłem wypuścić w sieć recenzję. Tak też się stało i więcej na temat tej gry możecie poczytać pod TYM LINKIEM. W poście zaś nagrałem film przedstawiający moje zmagania z Popeye na konsolę Famicom. Zapraszam do obejrzenia! ;)



       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz