sobota, 18 marca 2017

Rzucanie pikselem do kosza. Basketball!



    Mimo że Atari w swojej bibliotece zawierało pokaźną ilość gier sportowych, u mnie w domu nie posiadaliśmy niemal żadnego tytułu w tej kategorii. Choć mieliśmy pokaźną liczbę składanek z grami nagranymi na kasety magnetofonowe, to jedyną produkcją o tej tematyce, jaką pamiętam, był Basketball. Jako pięciolatek długo zagrywałem się w ten tytuł z bratem. Pomyślałem dziś, że powrócę do tego tytułu i sprawdzę, czy bawi mnie on dalej tak samo jak dawniej. 

niedziela, 12 marca 2017

Początek legendy. Street Fighter!




   Pamiętam, jak rok po otrzymaniu Pegasusa, będąc już w posiadaniu dwóch składanek z grami, zupełnie niespodziewanie ktoś z rodziny (już nie pamiętam kto) sprezentował mi cartridge, na którym znajdował się tylko jeden tytuł. To bodajże pierwszy taki cart, jaki miałem, co niezwykle mnie cieszyło. Pojedyncze gry przeważnie były lepsze i nowsze aniżeli składanki.  Bardzo spodobała mi się okładka przedstawiającą zapaśnika sumo, który szybkim ruchem rąk powala karatekę, no i ten tytuł: Street Fighter 3. Gra okazała się fanowską wersją Street Fighter 2: The World Warrior (czego wówczas nie wiedziałem), gdyż oficjalnie żadna część Ulicznego Wojownika na Famicoma/NES-a nie wyszła. Mimo że jakością odbiegała od oryginału, byłem zachwycony mnogością wojowników, różnorodnością ich ciosów, a także ciekawymi projektami plansz. Z biegiem lat dotarłem także do  pierwowzoru, który na automatach pochłonął sporo moich złotówek. Poznałem też wiele różnych wersji „dwójki”, jak i kolejne części serii. Ogrywałem je u znajomych na Sega Megadrive, PSX, Gameboy, czy PS2. Stałem się prawdziwym fanem Street Fightera. Jednak przez te wszystkie lata nigdy na mojej drodze nie stanęła pierwsza część gry i w zasadzie prawie nic o niej nie wiedziałem. Postanowiłem zatem dotrzeć do korzeni serii i przedstawić wam początek jednej z najpopularniejszych bijatyk wszech czasów. Przed Wami pierwszy Street Fighter!
 

sobota, 11 marca 2017

Jak wygrać wojnę nożem! Rush'n Attack NES



         Jako dzieciak zawsze lubiłem gry o żołnierzach i wszelkiej maści run'guny. Grałem w każdą część Contry,  Cross Fire, Codename Viper, Commando itd. To też widząc na jednym z krakowskich bazarów cartridge z tytułem Rush 'n Attack i okładką przedstawiającą mundurowego z karabinem, stwierdziłem, że muszę ją mieć. Jak się jednak okazało, nie było to dokładnie to, czego oczekiwałem...

niedziela, 26 lutego 2017

Space Invaders! Kosmiczni najeźdźcy z Taito rewolucjonizują rynek gier

     


    Jak wspominałem przy okazji recenzji Galaxian, wydane w 1978 roku Space Invaders było grą, która całkowicie zrewolucjonizowała rynek elektronicznej rozrywki. Nie napisałem jednak za wiele o samym tytule, a tak naprawdę od niego powinienem zacząć opisywanie kosmicznych shoot 'em up'ów. Pora zatem nadrobić tę zaległość.

środa, 22 lutego 2017

[Let's Play] Metal Slug 2: Super Vehicle-001/II




     Witam ponownie. Skoro pierwszą część Metal Slug mamy z głowy, to dziś postanowiłem nagrać film, w którym przechodzę część drugą. Film w rozwinięciu. Enjoy!

niedziela, 12 lutego 2017

Kiepska Olimpiada. Czyli Olympic Winter Games Lillehammer 1994 Sega Megadrive



    Choć nie pamiętam dokładnie Igrzysk Olimpijskich w Lillehammer, to wiem, że były bardzo emocjonujące (może niekoniecznie dla Polaków, bo wróciliśmy z nich bez medalu). Niestety, dobra olimpiada nie zawsze musi się przekładać na dobrą grę o niej traktującą. Tak niestety jest z Olympic Winter Games Lillehammer 1994 na Segę Megadrive.
Z grą pierwszy raz miałem styczność  w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, gdy mój sąsiad dostał Segę Megadrive od ojca wraz z nią. Ponieważ nie miał wtedy za wiele tytułów, pogrywaliśmy w Olympic Winter Games Lillehammer 1994 całkiem sporo. Mimo to nigdy nie byliśmy jakoś specjalnie dobrzy i w większości konkurencji do olimpijskiego złota brakowało nam wiele. Głównie właśnie przez wady gry.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Ferie czas zacząć! Ruszamy na narty ze Skiing na Atari 2600



         Od trzech tygodni w Polsce trwa okres ferii. Masa ludzi udała się w góry, by założyć narty i oddać się białemu szaleństwu. A co, jeśli nie umiemy, bądź boimy się na nich jeździć, albo nie będziemy mieć okazji poszusować tej zimy? Nic straconego! Żeby zażyć przyjemności jazdy na dwóch deskach, nie musimy nawet ruszać się z domu. Wystarczy odpalić Atari 2600 i już możemy się poczuć mistrzami tej dyscypliny. Wszystko za sprawą Skiing firmy Activision będącej dziełem, Boba Whiteheada, twórcy m.in. Boxing, Chopper Command czy Stampede.
         To tak naprawdę pierwszy tytuł na tym blogu, z jakim nie miałem styczności w dzieciństwie. Po prostu chciałem Wam przedstawić grę o narciarstwie, lecz stwierdziłem, że Pegasusa/NESa jest tu póki co za wiele. Stąd padło na Atari. Tak znalazłem Skiing i muszę przyznać, że mimo swojej prostoty, trafiła mi się prawdziwa perełka.